- Zdrowie jej i Arminii - podnosząc kielich zawołał Rogosz.

- Jak widzę, dziś same dawne znajomości wracają ci do pamięci - przerwał Sędziwoj z uśmiechem.

- Rozumiałem, iż tym wspomnieniem zrobię ci przyjemność.

- O, dzięki ci, słodki przyjacielu! A więc i ja muszę ci się odpłacić wdzięcznością, słuchaj mnie tylko pilnie.

- Przybyłeś do Sztudgardu umyślnie za mną. Bodenstein, któregoście wysłali, aby moje kroki śledził, zdał ci sprawę ze wszystkiego, co widział. Wpadacie na rozmaite domysły, ale zaręczam wam, żaden nie jest prawdziwym. Obiecałeś baronowi, iż staniesz na czele możnej partii w Polsce, a oni rozumieją, że w Polsce na drodze złoto się rodzi, bo je nasi posłowie rozrzucają. Obiecałeś mu w imieniu dysydentów znaczne sumy, jeżeli z zaciągowym żołdactwem pospieszycie nad granicę. Obiecałeś mu zręcznością swoją wielu panów niemieckich wciągnąć w jedną sieć, którą by baron kierował, a ty łowił. Tym sposobem zyskałeś Adelę za żonę. Tymczasem oszukaliście się wszyscy na sobie. Wszystkie nadsztukowania, wymysły, rwą się jedne za drugimi. Jesteś zgubiony, jeśli nie będziesz miał pieniędzy, wiele pieniędzy.

- Przybyłeś tutaj, aby ich ode mnie dostać. Gdyby się pora zdarzyła, już dawno Bodenstein wtrąciłby mnie do więzienia wplątawszy w jakie nieprawe zabiegi, a potem nakłoniliby możnych do wyciśnięcia ze mnie tajemnicy torturami. Jednak wszystko wam się nie powodzi. Kochany przyjacielu, jesteś zanadto rozsądny, abyś się miał wypierać. Ja w nagrodę za twoją szczerość wszystko zrobię, co zechcesz. Na początek dam ci tyle złota, ile sam zaważysz, ale pod jednym warunkiem.

  WQZKYQM WQBQXVM WQKBXJM WJXQXZM WJGZJZM