- Zgoła, skromność obdarzona pieniędzmi stawała się chciwością, cnota zbrodnią, niewinność bezwstydem, a każdy krok mój napiętnowany był jednym bolesnym wspomnieniem zatartej ułudy.

- I włóczę się z tymi myślami, które - jak przekleństwo Kaima - pędzają mnie po świecie. Błąkałem się po całej ziemi, aby uciec od mego tyrana i własnych myśli. Jak Atlas pod ciężarem świata, jęczę pod brzemieniem każdej godziny.

- Słowa twoje, mistrzu, które chciałem sobie na pociechę przypominać, stawały się szyderstwem dla mego doświadczenia życia.

- Bo i gdzież jest ta piękność, ta harmonia świata, o której mi tyle prawiłeś? - Chyba w martwej naturze, bo ja tak długo śród ludzi ich szukałem, a tylko spotykałem nikczemność. Śród ludzi, z których jeden uważa drugiego albo za łotra, albo za głupca, a zaręczając o swej przyjaźni, chce ukraść zaufanie, aby je na swą korzyść obrócić; bo ludzie nie szukają sposobności służenia bliźnim, ale pozoru niesłużenia im; i większa ich część dlatego jest poczciwą, że nie ma sposobności zostania występną - moje złoto dawało im tylko tę sposobność.

- Powiesz mi może, że występni stanowią wyjątek na świecie - więc spojrzyj na cnotliwych, czymże oni się różnią od siebie? Nie szczęściem lub niedolą, ale tylko różnymi stopniami nieszczęścia.

  WQPQJGM WJXBZJM WJKKQJM WQGZGZM WQVVYBM