Rozdział X

ELIKSIR
"My jesteśmy materią, z której marzenia powstają,
a nasze małe życie kończy się snem."
Burza Szekspira

RAZEM Z UWIĘZIENIEM Kosmopolity, co nastąpiło na ulicy z niespodzianej zasadzki, przezorny Bodenstein naszedł z siepaczami jego mieszkanie i przetrząsnął je z największą pilnością; lecz nie znalazł ani kamienia mędrców, ani eliksiru życia, ani rękopismów, ksiąg, ani nawet pieniędzy, zgoła nic, co by podejrzenia i nadzieję jego powiększać mogło. Arminia błagała go ze łzami, Bodenstein obiecywał wszystko, ale kładł warunki. Sam ubrany wykwintnie, oblany pachnidłami, nadęto i sztywnie w niezwykłej sobie sferze rozwijał niezgrabne zabiegi w celu zajęcia serca swego pięknego jeńca.

Ale Arminia, mimo bojaźń, nie mogła przezwyciężyć się i zbyt jawnie okazywała mu najgłębszą wzgardę. Bodenstein uważał, iż unika dotknięcia się każdego przedmiotu, który on miał w ręku. A i on nie mógł ukryć niezgrabnego wahania się między zemstą a obudzonymi żądzami ku Arminii.

Zwlekał tylko czekając, co się stanie z Kosmopolitą; chociaż pewnym był, iż uwolnionym nie będzie, to wspomnienie Sędziwoja tajemnym go strachem napełniło.

Sędziwoj przed wieczorem tej samej nocy, w której miał spełnić długo tajone zamiary, najął w odległej uliczce, blisko bramy miasta, mały, niepozorny domek. Przygotował wszystko do podróży i kiedy Bodenstein bawił się przy wybornym winie, Arminia przebrana przeprowadzoną została do nowego mieszkania. Sam Sędziwoj udał się do więzienia Kosmopolity, aby go także wyzwolić i ucieczką ratować. Janowi zaś polecił czuwanie nad opuszczoną.

Galeria   WQZYJXM WQYZGQM WQKVYGM WJZYVPM WJVKGYM