- A choćby i nie przeznaczył - dodał po chwili Sędziwoj - czy wierzysz, że jest sposób odgadnienia własnego przeznaczenia? Jak te gwiazdy, rozdzielone miriadami innych słońc, nie spotykają swych promion ze sobą, tak znajdź ludzi, aby dwie krople śród oceanu spłynęły się razem. Przecież takie było połączenie wasze z Kosmopolitą. Arminio, czy byłaś szczęśliwą?

- On czuł to - rzekła smętnie - nie byliśmy dla siebie przeznaczeni. Przysięgłam, że oddam rękę temu, kto mą matkę uzdrowi, a chociaż Kosmopolita nie wiedział o przysiędze, zdawało mi się, iż powinnam jej dopełnić. Lecz mamże ci wyznać, może to grzechem jest, ale zdawało mi się, iż przywiązanie tak powinno być nieprzymuszone, wolne, aby było szczere, że ta sama przysięga przeszkadzała mi kochać, jakbym chciała z całej duszy mojego męża. Szanowałam go, ubóstwiałam, bom nie widziała nikogo z kim by można porównać tego anielskiego człowieka. Charakter jego ciągle jednostajny, pogodny jak dzień bez chmury, widoczna wyższość w każdym słowie bijąca, ta piękność nawet, bez porównania, wzbudziły we mnie uwielbienie bez granic; biedna! brałam to za miłość. A jednak bywały chwile, w których obawiałam go się. Jakkolwiek wieści, które o nim chodziły, nic w oczach moich nie usprawiedliwiało, jednak czasami, kiedy siedział nad brzegiem morza i patrzał się w nieścignioną ciemnej wody powierzchnią lub kiedy widział zachodzące słońce albo jakikolwiek wielki widok natury, wtedy zamyślał się, oczy jego wyraźnie się rozpalały, źrenice jego rzucały promiona, jakby dwie gorejące iskry. Zdawało mi się iż rozmawia z jakimiś niewidzialnymi dla mnie istotami, że w innym żyje świecie, i wtedy trwoga mnie przejmowała. On wszystko wiedział, nim usta otworzyłam już myśl moją zgadywał. Domyślałam się z boleścią, iż nawet ukrywa przede mną, że mu najskrytsze moje myśli nie są tajemnymi. I ja wobec jego, jak wobec mojego ducha-dręczyciela, ukrywałam łzy uśmiechu; nie chciałam jemu przykrości robić, a bałam się, aby którakolwiek myśl moja nie obrażała go, i starałam się myśli odganiać - chociaż wiedziałam, iż to na nic nie posłuży. On spostrzegł te męki i zaczął mnie często unikać i zostawiać samotną.

  WJKGYVM WJZJBZM WQBYKGM WQQVKJM WQKQQJM