Rozdział V

TRZY LATA PÓŹNIEJ
"Proszę was, stąpajcie cicho aby nawet ślepy kret
kroków waszych nie słyszał."
Burza Szekspir

NIEPODOBNA NA KILKU ćwiartkach papieru skreślić to, co przez długie dnie i dłuższe czasem godziny w duszy człowieka jak w kalejdoskopie się zmienia. Z postępem lat, pory wieku postępują po sobie, jak w naturze pod niebem, dnie pogodne przedzielają burze wewnętrzne, bo gdzież jest ten, kto by ciągle jednostajnie miał światłe niebo myślowe? Czas tylko jeden, nieubłagany, nieodmienny, jednostajnie postępuje.

W dziwacznej jednak sprzeczności, jaką często umysł ludzki przedstawia, najniestalszy, najzmienniejszy w życiu człowiek, nieraz jednej myśli, która go owładnęła, wierny do grobu z uporem się trzyma. W Sędziwoju, którego uczucia niegdyś jak ruchome piaski za lada wiatrem się zmieniały, pozostała jedna tylko namiętność nauki, jakby ogniem wszelkich innych uczuć żywiona.

Jeszcze nie minęło trzy lata od ślubu jego z Arminią, a zerwał już wszystkie pęta przymusu. We dnie krótkie chwile poświęcał spoczynkowi, resztę czasu i noc całą przepędzał w pracowni alchemicznej. Żona jego podobnież bezsennie czas trawiła w oknach domu, wlepione trzymając oczy w złowrogie światło migające w pracowni, a spokojność jej ulatała jak dym i iskry z komina sypiące się.

  WQVZGQM WQQVBVM WQKQBVM WJZZZGM WQBBXQM