"Zaświadczam, iż od JW. Mikołaja Wolskiego, Wojewody Krakowskiego, Miłościwego Pana mojego, dostałem sposobem pożyczki złotych węgierskich, w złocie, tysięcy trzy, na opędzenie kosztów alchemicznych, i że pod słowem szlacheckim i obawą infamii obowiązuję się za miesięcy pięć od daty zwrócić mu kwotę trzydziestu tysięcy takichże złotych, jako zysk z praktyki mojej i pomocy Miłościwego Pana.
Dan w Krawarzu.
Michał Sędziwoj."

Alchemik obojętnie przeczytał kartkę, Rogosz podał mu inną, podobnej treści, wydaną Mniszchowi na sześć tysięcy złotych; oprócz tej ukazał kilkanaście rewersów różnego rodzaju wydanych rozmaitym panom, prałatom, szlachcie, nawet cudzoziemcom z obietnicami wywzajemniania się dziesięć razy większymi sumami. W końcu wręczył mu tajemny rozkaz piśmienny uwięzienia i osadzenia w turmie alchemika Sędziwoja, aby mu wytoczyć proces za niezliczone jego podejścia i oszukaństwa, jeśliby nie oddał wyłudzonych pieniędzy, miał być odsądzony czci, sławy szlacheckiej i jako złodziej w więzieniu na zawsze osadzony.

- Przecież poznałeś swoje pismo - rzekł Rogosz - i zrozumiałeś ten rozkaz w imieniu królewskim przez pana krakowskiego wydany. Teraz mam nadzieję, że zrozumiałeś rzecz całą i przestaniesz udawać. Widzisz, iż jesteś w moim ręku. Ale, kochany przyjacielu, nie obawiaj się; umyślnie przybyłem, aby cię ratować. Musisz tylko koniecznie ze mną jechać do Krakowa, a tam, jeśli dobrze urządzisz twoje sztuki, to wnet zręcznie zarobiemy piękne pieniądze; jeszcze się wykręciemy, byłeś tylko oddał panu krakowskiemu jego pieniądze. Inaczej cóż zrobisz? Jan teraz nic nie pomoże, żałuję i tak, żeś się wprost do mnie lepiej nie udał, jego pośrednictwo zaszkodziło wiele.

  WQZJBXM WQYYKGM WQVJJBM WJXZVYM WJVPBPM