Rozdział VIII

OSTATNIA WALKA


"Myślał, umrę. śmierć końcem jest nędzy człowieka,
Do niej nareszcie mędrzec w nieszczęściu ucieka."
Horacy, List XVI księgi I

USIADŁ STARZEC W SAMOTNEJ pracowni przed stołem, gdzie tyle lat boleści i wahania się przepędził. Myśli jego do głębi wzburzone nierychło uspokoić się mogły. Błąkający się wzrok jego padł na rozwarty przed nim rękopism z grobu Tholdena, którego dziwne i niezrozumiałe głoski patrząc na niego szydziły, iż przez półwiek na próżno się trudził poznaniem ich. - Potem spojrzał na swoje ukochane księgi i narzędzia alchemiczne, jak ojciec, który jeszcze raz chce oglądać zwłoki syna, zanim je na wieki grób przykryje.

Żegnał się z każdym przedmiotem i dusza żegnała się z każdym wspomnieniem, jakby bliska była jej ostatnia godzina.

I głośniej sam do siebie się odezwał:

- Świat zewnętrzny! świat wewnętrzny! Jakaż okropna otchłań was przedziela! Miotany niespokojnym duchem, którego nie sam sobie obrałem, wolałem całe życie rzucić na udręczenie, jak zostać pospolitym szczęśliwym człowiekiem.

- Z młodości rzuciłem się w wir ziemski, przebyłem go cały i widziałem tylko czczość, lodowe góry, rzadkie chwile gorączki i dzikie pustynie, jak zbłąkany wędrowiec, przerażony, wstąpiłem w siebie i ujrzałem ciemną przepaść! W przestrachu rozpaczy, wiedziony błędnym ogniem, tułałem się, aby wyjść z labiryntu i wnętrze duszy oświecić prawdziwym światłem! Chciałem zdobyć harmonią i - widząc nieszczęścia ludzi - o szalony! rozumiałem, iż nauką ziemię odrodzić zdołam!

Hand Made   WJGQKYM WJQXKGM WQPGBGM WQJVQVM WQZJKJM