- W ogólnej harmonii byłem potrzebny - rzekł Sędziwoj z godnością. - Rzucony w przestrzeni punkt znikomy, nie dla siebie, lecz żyłem dla prawdy. Myślące i wolne narzędzie wyroków Wielkiego Boga, mam teraz Jego woli sprzeciwiać się, ja, który cale życie dążyłem, mimo wiedzy, do objawienia Jego potęgi!

- Poznaję teraz nieścigłość Jego wyroków i spełniam pokutę...

- Precz ode mnie, głosie zwodniczy!...

- Chwała zwycięzcy! - zagrały glosy chórami. Widma i dźwięki lewej strony niknęły, a inne postaci nadludzkiej piękności wieńcem żyjącym otoczyły alchemika. Cała przestrzeń, martwa niegdyś dla niego, zajaśniała życiem.

Wzrok jego się rozjaśnił, serce i myśl orzeźwiła nie znana dotąd błogość. Rzucił okiem na rękopism Tholdena i zdziwiony czytał jego pismo. Litery jakby same przemawiały wprost do jego duszy.

"Wzbronione nam jest, nam, mieszkańcom znikomego świata, wymówić potężne IMIĘ, które wedle pierwszych wyroczni ziemskich zabrzmiało śród niezliczonych światów.

Jednakże możemy wynajdować ślady wskrzeszanych prawd w każdym nowym odkryciu na polu nauk; owych tajemniczych pierwiastków życia, bez którego świat ten byłby podobny do niezmiernego smętarza; wszystko to zawierał ten kodeks, z którego starożytna theurgia czerpała żywioły swego prawodawstwa. Chcieć z tych rozrzuconych wyrazów, słabych śladów jej bytu, odbudowywać historią zasadniczej księgi, byłoby równie szalonym zamiarem, jak odgadnąć plan miasta zburzonego, w którym by tylko groby pozostały nietknięte. Nie! ja staję przed urną grobową i wyzywam geniusza ze zgaszoną pochodnią: on tak dalece jest podobnym do syna Aphrodite, iż czasami nie wiem, który z nich dwóch dyktuje mi moje słowa... Miłość!... Śmierć!..."

  WJKBXQM WJZQYVM WQBBVVM WQQGYZM WQXBGBM