To pisząc, oddano mi list od jmp. pisarza polnego koronnego, w którym mi posyła i list od Wci mego serca, et le mouchoir pour Mlle Sobieska, et une table d'email, która rozłupiła się w połowicy; uniżenie jednak za nią dziękuję Wci, moje serce, i na ręku ją nosić będę. Pisze mi też jmp. pisarz swoją ręką, że wojsko, zszedłszy się do kupy, dwóch się zechce upominać ćwierci; co posyłam, abyś Wć Królestwu IchMć przeczytała. Zgadza się to tedy ze mną, żeby tych ludzi nie gromadzić do kapy, chyba koło samej Warszawy przy bytności Króla JMci, żeby zaś nie wierzgnęli. Niewinnie udali, że nie chcą iść do obozu, przed Królem JMcią.
Cale już wszystkie około Kazimierza kupią się chorągwie, skąd rusza się o jutrze pan sanocki ku Garwolinu; a ja tu tą drogą na Łysobyki, gdzie zajechawszy, sam nie zapowietrzony, quarantaine odprawować będę. Jmp. wojewody krakowskiego nie życzę trzymać w Warszawie. Niechaj wojsku zajeżdża koło Garwolina drogę, gdzie nie bawiąc, ruszyć się ku mostu, jeśli pieniądze już w Warszawie; ale jeśli nie, to się darmo i kwapić.
O sprawie tej naszej nie wiem, komu zlecić myśleć z księżną, bo jako się ja oddalę, to i ta sprawa musi odłogiem leżeć. Listy od Wci już mię wszystkie doszły według liczby i nie zginął żaden. Kupiec pisze ze Gdańska strony płótna holenderskiego, jakiego kupić ma; raczże Wć kazać napisać do niego, żeby kupił takiego, jakiego będzie wola Wci. Więcej nie turbując, całuję i obłapiam duszę moją ze wszystkiego, lubo żałosnego serca. A M. l'Ambassadeur mes tres humbles respects; a Mlle de Beaulieu, a M. Korycki et a tous nos amis mes tres humbles baisemains. -