W ostatnich par M. Kobyłecki piszesz Wć, que vous apprehendez une autre occasion, comme celle du jour de Ste Marguerite. Może pour 1'amour kogo inszego, ale pewnie nie dla mnie, ponieważ ta wiadomość miała w tym humorze zastać Wć, któryś to w swym pierwszym wyraziła liście. Bo to nie ja, ale każdy na świecie, i najmędrszy, i najgłupszy, snadniusieńko rozsądzić może, że która się żona bez męża w nocy obejść może, że się i we dnie bez niego nie bardzo stęskni. Jedna to tylko taka nieboga p. Kobyłecka, co dowiedziawszy się o mężowym w Ukrainie niebezpieczeństwie, w głowę zaszła.

Pour M. votre frere, tego drugi raz pewnie z sobą brać nie będę, bom się niesłychanie o niego nabrał strachu, i Wć, uchowaj Boże jakiego nieszczęścia, w nieporównane bym był wdał utrapienie. O St. Germainie nieboraku oznajmiłem w pierwszych listach, że aż nazajutrz w błocie znaleziony i u cudownego obrazu Najśw. Panny pochowany. Widzieli go niektórzy wołającego posiłku, ale go żaden nie ratował. Jam był w tym nieszczęśliwy, żem się na to nie trafił miejsce, bobym go był tam pewnie nie odstąpił. Rzeczy ma mieć, powiadają, niemało w Warszawie i we Gdańsku u Graty; dobrze by się o tym wcześnie dowiedzieć, a te, co w Warszawie, prędko sprzedać, i dać za duszę nieboszczykowską. Księgi jeżeli są jakie między jego rzeczami, lubo tu w Warszawie, lubo we Gdańsku, te zatrzymać, gdyż ja ich sam zapłacę. Królowa JMć do mnie nie pisała ani żadnej około tego ni do kogo nie uczyniła wzmianki.

  WJQJGYM WJZGVBM WJVVGGM WQYKJYM WQKKZJM