Podtenczas właśnie, gdy się ja umawiam z pp. chorążymi kijowskim i bracławskim w sprawie naszej, przyjeżdża p. Grabia, dworzanin pokojowy Króla JMci, le plus grand etc., którego wyprawiono do jmp, wojewody krakowskiego, i oddaje mi listy od samego Króla JMci i jmci ks. kanclerza, abym zaraz szedł do obozu, a stamtąd na Ukrainę, gdyż p. wojewoda krakowski zabawny pogrzebem i nie chce się mu tego niewczasu podejmować, a wojsko się znowu buntować poczyna. A dla Boga! kogóż tak na świecie wyprawowano! Nie mówiwszy nic ze mną na wyjezdnym, bawiwszy mię w Warszawie, i zaraz prosto po jednej wojnie z Warszawy jechać do obozu, nie bywszy w domu! Bo do tego czasu naznaczonego, tj. pour le 15eme de septembre, jeno już pięć dni: toćby i Żółkiew minąć przyszło! Tego też ja tu nie mam za dom, gdziem jest, bo tu tylko przejeżdżając się wstępuje, a konie to moje ledwie mię tu zawieźli. A pieniędzy na tak wielką drogę i gdzie nimi prawie sypać trzeba, skąd mi wziąć każą? A wzdyć to na najmniejszą dróżkę, do części wojska tylko, nieboszczykowi p. Czarnieckiemu dawała Królowa JMć po pięćdziesiąt, po sześćdziesiąt tysięcy, kiedy chciano, żeby się nie buntowali! A ja u nich co teraz będę miał za kredyt, którego mi ostatek zepsowali ową nieszczęsną darowizną, co jednym dali, a drugim nic, a oni rozumieją, żem to ja sobie pobrał i że ja niesłychane mam pieniądze, biorąc, co tylko sam chcę! Foremnać to przecię rzecz, nie chcieć tedy radzić, kiedy są żołnierze w Warszawie, jeno kiedy się dopiero rozjadą, dopiero tak foremne wydawać ordynanse! A wzdyć to, kto by chciał umyślnie, żeby się wojsko zbuntowało, to ich tylko w jednym w kupie trzymać obozie, a nic nie robić; a pewnie robić niepodobna, jak im nie zapłacą. Ukrainę nam chwali Król JMć, że tam dobry kraj, a sami ledwo stamtąd żywi wrócili, choć tam raz tylko byli. O piechotach żadnej nie czyni Król JMć wzmianki: a cóż oni w obozie jeść będą, a o czymże w Ukrainę pójdą, kto im lenungi rozdawać będzie? Wszystka ekspedycja do jmp. wojewody krakowskiego taka, żeby mię posłać do obozu (o czym i jako, żadnej wzmianki!) a żeby, kiedy przyjdzie do rozdawania zimowego chleba, uwolnić starostwa p. podkomorzego pomorskiego, p. Boratyniego, p. Tyzenhauza, ekonomie wszystkie tak Króla JMci jako i Królowej JMci, Wieliczkę, Bochnię, Olkusz, a na regimenty Króla JMci naznaczyć arcybiskupstwo gnieźnieńskie, Warmię i wszystkie koło Warszawy starostwa na rajtarię p. Bielińskiego. A dla Boga! cóż to za sprawiedliwość połowicę ludzi uwolnić, a na drugą połowicę dwojaki kłaść ciężar! Uważyć, jeśli tej drugiej połowicy ludzi ubogich nie przebije płacz niebiosa i jeśli nas P. Bóg bardziej jeszcze karać nie będzie! Jeśli to nie żałosna o p. Boratyniego i p. Tyzenhauza myśleć konserwacji, a mnie na mięsne wydać jatki za to tylko, że dobrze i cnotliwie służę, nic nie biorąc, a wniwecz się obracając! Rad bym tylko wiedział, niech mi powiedzą, niech mi oznajmią, długo ja jeszcze tę niewolę nie wiedzieć za co cierpieć mam? Czy mię to chcą sacrifier jednego pour les interets du palais enchante? Wolę już prędko skończyć, a nie trainer dłużej cette miserable vie! Co żywo teraz odpoczywa, dusza jedna z domu wyjechać nie myśli, a mnie samego tylko gorzej niżeli na jakie wypchnąć exil! Powiadali mi ustawicznie, że to tylko jusqu'au novembre; aż już trzeci czy-li czwarty mija, a ja przecię uspokojenia swego widzieć nie mogę. Nie na Ukrainę, ale dalej gdzie za pole antarctique poszedłbym z ochotą, ale nie w takim rządzie! Bodaj się już nie śnił, co to wszyscy ręce opuścili, co się wszystkim uprzykrzyło! Nawarzywszy piwa, mnie go samemu nie wiedzieć za co pić każą i mnie jednemu za wszystkich cierpieć. Wć wiesz bardzo dobrze, że ja żadnych skarbów ani pieniędzy nie mam leżących, bom to wszystko stracił na usłudze Króla JMci; ale majętność jeszcze przedam. Niech ludzie wiedzą, jako daleko więcej stracę, niżeli mam z łaski Króla JMci i mieć mogę. Trzeba mi się jednak oporządzić, bo to nie koło Błonia stawiać obóz ani po rawskim chodzić województwie, dziesięć mil od Warszawy, gdzie każdy za pieniądze swojej dostanie wygody. Jam się i sam odarł, i czeladź moja. Konie mam wniwecz schodzone i zmorzone, a co najlepsze skaleczone; bo tego, któregom miał najlepszego i najukochańszego, z tej nieszczęsnej wyjeżdżając okaleczyli mi Warszawy. Nigdy bym się zań za tysiąc nie pojrzał czerwonych! A zawsze tak, jadąc albo wyjeżdżając z tej niecnotliwej Warszawy, skąd zawsze jakie, miasto korzyści, nowe wywiozę utrapienie. Począwszy tedy od największej aż do najmniejszej trzeba mi sprawić sobie rzeczy. Biedna pościel, jedna się już prawie od ustawicznych dróg rozleciała, druga, jako materace, tak stwardniała, że jakoby też na najtwardszej sypiał desce. Samych koszul nastarczyć niepodobna, których niemała musi się uczynić prowizja. A ichmościom się, widzę, zda w Warszawie siedzącym, że się to tak wybrać w Ukrainę, jako do Białołęki albo Nieporętu! Ale kieby wiedzieć przynajmniej, dlaczego ja to cierpieć mam, i długo; żeby byli ze mną przynajmniej już o tym mówili albo żeby się to przynajmniej na co przydało!