Pisano mi też ze Lwowa, że p. Karwowski powrócił z Warszawy z przywilejem na skarbnictwo lwowskie. I toć przecię piękna! Kiedy mię oni o to prosili we Lwowie, jam im odpowiedział, żem się już za kim inszym angażował; a oni to teraz beze mnie otrzymali i na pośmiewisko ze mnie chwalić się będą, że nade mnie większy u dworu doznali fawor. Zaprawdę, piękny mi naprawią kredyt i co żywo będzie się teraz słuszną do mnie garnąć okazją! Bodaj było sto razy umrzeć, niżeli kiedy takiej doczekać niewdzięczności! Ja szalony człowiek, że o takie brednie proszę, a zawsze mię to potyka, co i teraz.
To pisząc, przyniesiono mi listy z poczty lwowskiej, które mię bardziej zafrasowały i większej, jeśli już można mieć większą, nabawiły melankolii, ponieważ miasto poprawy, coraz większą Wć moje serce w zdrowiu swoim uznawasz ujmę. Bodaj się była nie śniła ta nieszczęsna Warszawa z swymi tak nieumiejętnymi doktorami, którzy oraz obojga nas pozbawią zdrowia! Mleko to, które dawać chcą, zawadzić nie może, ale to mogą odprawić, dawszy tylko preskrypcję, jako Wć moja duszo tego zażywać masz. Dziwno mi bardzo, że się p. Korad głupkiem uczynił, i nie wiem, z jakiej by to przyczyny, kiedy był tego rozumienia, żem ja na sejm miał przyjechać, wiedząc to dobrze, żem był do obozu ordynowany; a według natury i filozofów, jakim się on mieni, wie to dobrze, że jedno ciało oraz na dwóch miejscach być nie może. I już mi się też dobrze te tak częste do Warszawy znać dały przejażdżki, z której nigdy nie wywiozę, tylko tysiąc zawsze na sercu żalów, milion przydatku kłopotów, a mieszek i szkatułę próżne. To są te moje warszawskiej rezydencji korzyści i delicje!