Niedziel pięć, jakoś Wć moja duszo z Warszawy wyjechała, a najmniejszej nie mieć litery jest to rzecz niesłychana i u ludzi do wiary niepodobna. Łaskawsza na mnie pierwsza była droga paryska, bom ledwo nie co poczta o zdrowiu Wci mego serca odbierał wiadomości. Teraz, widzę, wszystko nielubo i niemiło; w ten sam kraj podobno nie tylko pisać, ale i pojrzeć się nie chce. Racz tedy Wć moje serce z tego [wnosić], co się ze mną dziać musi i jaka jest de notre sort dyferencja: bo dajmy i to, żem jeszcze jest tak szczęśliwy, że moja absence inquiete jaką minutę choć w tydzień godziny, to tę tylko jedną najśliczniejsza Jutrzenka ma inquietude; a nieszczęśliwy Sylvandre, gdzie się obróci, to jedna drugiej większa a piekielnej równa męka. Przyjedziesz do Lwowa - o, jaki wczasik! sam tylko p. Bóg lepiej wie; do obozu - o, jakich fakcyj! o, jakich nie-szczerości! o, jakich kłótni! o, jakich obmówek! wymówić, nie tylko wypisać niepodobna. Myśleć potem, żeby konfederacja nie była, żeby wojsko miało co jeść, żeby się wszystkim akomodować, żeby wszystkim dawać - owo zgoła, żeby z niczego wszystko uczynić. Bo taką ode dworu odebrałem deklarację: "Niech on tam sam sobie myśli, żeby było dobrze, bo tu nie masz ani pieniędzy, ani sukursu żadnego, którego się niech pewnie nie spodziewa". Nadto jeszcze wojsko zwijają i nie zostawiają wszystkiego, tylko dwanaście tysięcy, w które wchodzą wszystkie prezydia: toruńskie, elbląskie, malborskie etc. czehryńskie, korsuńskie, białocerkiewskie, kamienieckie, lwowskie. I tak w pole przeciwko tak potężnemu nieprzyjacielowi, którego będzie pewnie najmniej sto tysięcy, nie zostanie nam, tylko ośm tysięcy. Jeżeli tedy można w takim rządzie reputację i zdrowie konserwować, niech to najgłupszy osądzi! Bodaj się były nie śniły owe chimery, dla których się w to weszło nieszczęście i z wolnego stało się największym niewolnikiem, i mogąc cokolwiek w młodym dobrego jeszcze zażyć wieku, strawić go w większych niżeli piekielnych mękach! Bo to jest piekielna męka, co jest przeciwko memu nie tylko humorowi, ale i przyrodzeniu.
Żywot mój tu taki: od świtu aż do południa słuchać różnych kłótni, plotek albo bajek; od południa aż do wieczora siedzieć u stołu a pić; a jeszcze niektórym i tego nie dosyć. Gdy zaś sobie uważam koniec kampanii, jeśli jej doczekać przyjdzie, ten jeszcze na siebie daleko cięższy widzę termin: bo kiedy wszyscy na domowe swoje rozjadą się wczasy, ja tylko jeden do pustek zajechać muszę i ową smętną zimę na wiem jako przeżyć, i tak długie przekawęczyć nocy; bo jeśli kto do mnie przyjedzie, to pewnie nie dla żadnej konwersacji, chyba dla swej prywaty, którą mi głowę gryźć zechce. I tak po ciężkich pracach i fatygach w większą daleko jeszcze wpadnę mękę; który więcej nie turbując Wci serca mego, tym kończę, że moje życie nie jest życiem, a najbardziej, kiedy jest sans la meilleure partie de moi-meme. Na co racz, proszę, o prędkim myśleć remede, jeśli chcesz i życzysz sobie widzieć żywego najwierniejszego swego sługę, utrapionego bez swej Astrei Sylwandra, który milion milionów razów całuje we wszystkie jej śliczności. A M. le Chevalier mes tres humbles baisemains. Niechaj będę w miłości i pamięci jegomości pana, uniżenie proszę. -