List z dnia 3 XI 1667

Au camp, 3 XI [l667].

- Ja tu dotąd jeszcze oczekiwam na deklarację ode dworu, co z tym wojskiem na zimę uczynić zechcą; boby oni radzi, żeby bożą żyli manną. Wiem, że nie zaraz doczekam się responsu, bo tam teraz mało o tym myślą, a tymczasem ja za wszystkich cierpieć muszę. Wyboczyłem też był trochę do majętności naszych, które tak zniesione, że ledwie znak, gdzie była wieś albo miasteczko; po trupach tylko największa przyznaka, których po polach pełno. Od samego Złoczowa aż do Tarnopola, mil wielkich sześć naszym gruntem, nie masz gdzie popaść konia.

Ja, P. Bóg widzi, że nie wiem, o czym tu będzie przezimować bo nigdzie i nie siali na przyszły rok, i tego, co się było tak dobrze zrodziło, nie zbierali; a to że się trudno było w pole i pokazać chłopu dla ustawicznego nieprzyjaciela. Dopieroż jechać tam do Wci serca mego nie masz sposobu, póki by się jaka nie przedała majętność; i to kto teraz co da za pustki? Ów tysiąc nietykany, któryś Wć moje serce zapieczętowała, lubo na co inszego był naznaczony, wydał się do ostatniego, tak Tatarom, jako i na różne rzeczypospolitej potrzeby. Drugi także, którym miał od Węgrów, i z tego najmniejszy nie został szeląg. A po staremu jeszcze Król JMć, rozumiejąc mię być tak pieniężnym, pisał razów kilka do mnie, abym swymi pieniędzmi fortyfikował Kamieniec (co by najmniej trzysta tysięcy kosztowało), a on daje słowo, że się przyczyni na sejmie, że rzeczpospolita tę sumę wróci. Uważ Wć moje serce taką sprawę: wydawszy swoje, jeszcze prosić i kłaniać się, żeby wrócono, i być na dyskrecji i szacunku kilkuset ludzi! Jeśli to tedy była podobna mnie Kamieniec fortyfikować, który jednego nie mam pieniądza, niech każdy uważy. Ja raz rzekłszy i na karcie podawszy te moje wydane pieniądze, o swoje kłaniać się nie będę. Niech czynią, co chcą, bobym ja na sobie tego przewieść nie mógł. Tak tedy, moja jedyna panno, racz mię sobie teraz szacować, żeby jednego aa lekarstwo u mnie nie nalazł [halerza]. A co tego się plugastwa szelągów i tymfów rozlazło, niepodobna i porachować; bo żaden we wszystkich publicznych potrzebach nie idzie do podskarbiego, tylko do mnie, jakobym ja to jakie rzeczypospolitej miał u siebie pieniądze. Każdy tę daje rację, że "ponieważ nikt nie chce myśleć ni o czym, ty przynajmniej myśl i ratuj tę ojczyznę". To taka tu teraz sprawa; P. Bóg-że wie, jeśli będzie lepsza. -

  WQVYZYM WQQJVKM WQXXGGM WJJVXYM WQBXGVM