Piszesz mi Wć moja panno śliczna, abym kochał tak, jako la Palatine de Sandomir. Ach, moja duszo, nie tak, bo daleko bardziej! Weź Wć tylko te trzy rzeczy w konsyderację i te trzy dowody miłości mojej, a cale uwierzysz i uznasz, jakie to moje kochanie.
Naprzód, moja panno, ja z natury mojej byłem tak łacnym do ożenienia, jako łacno złączyć wodę z ogniem: jedną się kontentować nie tydzień, ale dzień jeden była niepodobna. Było takich siła, co się z takimże żenili humorem, nie porzucili go i nie rzucają dotychczas; ja zaś, nad spodziewanie i rozumienie wszystkich na świecie ludzi, uczyniłem ten gwałt przyrodzeniu memu: dla miłości Wci serca mego jedynej dotrzymałem i dotrzymam tej wiary, którąm przyrzekł Wci duszy mojej. A nie tylkom to porzucił, ale wszystkie najpoczciwsze konwersacje, bez których było żyć, jako rybie bez wody; a to, aby wszystek świat wiedział, żeś Wć moja dobrodziejko jest jedynym celem wszystkich afektów moich.
Drugi termin miłości mojej, moja śliczna dobrodziejko, gdym się rezolwował rozstać się z Wcią, połowicą lepszą i kochańszą samego siebie. Racz tylko uważać, śliczna moja panno: najprzód, nie widzieć to, co jest najkochańszego i najmilszego na świecie; nie słyszeć, chyba bardzo nieczęsto; być w ustawicznej myśli i frasunku o zdrowie, ile przy takim, w jakimeś się Wć puściła terminie; imaginować oziębłość w kochaniu, niepamięć albo co temu podobnego; w tak ciężkich turbacjach i kłopotach nie mieć najkochańszego przyjaciela, przed którym by się uskarżać, poradzić i użalić; zostawać w domu pustym, jedynej tylko pełnym melankolii; nie mieć do kogo powrócić, z kim się przywitać, z kim się w biedzie swej ucieszyć; na ostatek na zdrowiu szwankować, dotrzymując wiary raz danej - toć to jest rzecz u ludzi prawie wszystkich niepodobna i niesłychana! Żyć cnotliwie pół roku bez żony człowiekowi nie bardzo jeszcze staremu, na świecie żyjącemu i przy tak wielu okazjach, bo sobie i podpić czasem, ba, i nieraz, przychodzi; co tedy zdrowie cierpieć w tym musi terminie, snadno uważyć.