Trzeciego znaku miłości mojej nie wyrażam, bo się go Lwów wszystek i wszystka napatrzała Polska, a Wć moje serce najlepiej byś go była sama uznała, gdyby była jeszcze choć jeden tydzień spóźniła poczta (które bodaj się nie śniły z ich mankamentami!). Wiem, że i Wć moja dobrodziejko będziesz się turbowała, że przez dwie albo trzy poczty żadnego ode mnie nie będziesz miała pisania. A przyczyna temu taka: naprzód oblężenie moje pod Podhajcami, a potem p. podskarbi nadworny, do któregom ja, rozumiejąc go być w Warszawie, pakiet mój adresował, skoro tylko pokój stanął. Do niegom tylko kilka słów napisał; a M. l'Ambassadeur wszystkom był wypisał, aby on był pierwszą ou Roi przyniósł nowinę; do Wci także mojej panny pisałem o wszystkim. Teraz mi znać dają z Warszawy, że żadnej ode mnie nie było wiadomości, a pakiet znać leży u p. pocztarza, nie zastawszy p. podskarbiego, który się snadź nie domyślił na miejscu swym kogo zostawić.
Co zaś do tej materii, aby la Poudre jechała au palais enchante, czekam na deklarację od Bukieta, do którego lubom szeroce i nieraz w tej pisał materii, i teraz znowu powtarzam. Na czas jaki, tj. na zimę, jechać tam niepodobna, bo la diete będzie en janvier, na której gdyby nie miała być la Poudre, toby mu się już cale deklarować potrzeba, bo inaczej nie pozwolono by jej odjechać. Deklarować się zaś zaraz, nie wiem, jeśli się już rezolwować i jeśli tę opowiedzieć pensee i intencję au Soucy, który pisze, że coś znowu ma traktować. Niepodobna tedy w tym sobie dać rady; a przez listy trudno się znosić. A zaś Aptekarz swej tej zimy może zbyć i porzucić apteki. Owo zgoła, trudno sądzić, bo tu jest jako na kraju świata. Wszystkie te koniunktury są znakiem nierychłego się widzenia; bo ja te rzeczy dobrze widzę i konsyderuję, że i od Bukieta co moment coraz inszej spodziewać się odmiany. La Poudre dłużej pewnie nie wytrwa i chyba sama śmierć uczyni go szczęśliwym, jeśli inszego nie znajdzie się sposobu.
To, cokolwiek dał P. Bóg na świat (za co Mu wieczna niech będzie chwała), jeśli żywo, racz ucałować, moja Marysieńku, od utrapionego taty, który w niedziel kilka ledwie usłyszeć może, co się z jego najkochańszymi dzieje Essences. To taka jego szczęśliwość, moja złota Marysieńku, a przecię użalić się nie chcesz, że nawet i nie czytasz, co do ciebie piszą, bo cale na to nie odpisujesz. Trzeba by się dobrze tego pomścić na mojej pannie, jeśli P. Bóg jeszcze obiecał; którą obłapiając ze wszystkiej duszy i serca, całuje utrapiony Celadon milion razy od oczka ślicznego aż do samych nóżek. Cyceczki i brzuszek jak się mają, oznajmij moja panno Sylwandrowi.
Rozumiem, że już dotąd miał P. Bóg M. Chevalier do pierwszego przyprowadzić zdrowia; którego ode mnie obłapić uniżenie proszę, a powiedzieć, że z duszy złego jegomości żałowałem zdrowia. A Monsieur et Madame mes tres humbles respects; toż czynię et a Mademoiselle et a M. le Comte. M. Drion pozdrowić a prosić, żeby często pisał. Dobry dykcjonarz łaciński, francuski, hiszpański racz mi Wć przysłać, bo cale zapominam po francusku. Fuzja owa kochana od M. Chevalier złamała się. Te trzy języki w jednym mają być dykcjonarzu.