List z dnia 30 XII 1667
A Żółkiew, 30 XII [1667].
- Cieszę się bardzo, że moje listy, lubo gdzieś zatrzymane, nie dały długo trapić się Wci sercu memu o tego, który tak wielkiej nie czuje się być godnym miłości i nie umie na nią zasługować, jako to i z tych wyrozumiewa listów, ponieważ był nieraz okazją wylania łez z ślicznych oczu Wci serca mego. Prawda to i przyznać się musi, że to podczas bywało; ale też tego z duszy żałowano i uniżenie przepraszano; jego zaś, gdy do takowego nieraz przywiedziono terminu, jednym dobrym słówkiem, by w najoczywistszej krzywdzie i przyczynie by też się z żalu i rozpuknąć miał, przyznać i pożałować nie chciano. La maxime de Mme votre mere nie zawsze pewna: bo jakoż nie sarknąć i nie stękać, kiedy kogo co boli? Trudno się temu skarżyć i narzekać, kto nie ma o co. Moje kochanie w Wci sercu moim jest tak wszystkim jawne, że duszy jednej nie znajdzie, która by o tym wątpić mogła.
Pytasz Wć moja panno o dowód jeden poznania odmiany. A dla Boga! czy podobna ich wyliczyć? Mam te listy, moja śliczna dobrodziejko, w których poprzysięgasz, wzywając P. Boga, nigdy ode mnie i beze mnie nie odjechać, bym też gwałtem do tego chciał przymusić Wć moją pannę; a było to tedy, kiedy nieboszczka królowa koniecznie radziła tę drogę Wci sercu memu. A i to czyż mały dowód, żem więcej żalu widział w twarzy Wci mojej duszy, gdyśmy się zrazu rozjeżdżali na kilka dni, niż teraz na tak długi wiek? Zrazu i rozbierać się nie mogłaś Wć moje serce, nie patrząc na mnie, nie siedząc podle mnie; a potem ledwie przez dzień wspomniałaś Wć o mnie. Te tedy rzeczy były i są znakami, ponieważ mię Wć moje serce forsujesz powiedzieć. A ten, który już jest na sądzie bożym, nie uczyniłby był bez tych znaków żadnej we mnie impresji. Wszakem to ja już uważał i postrzegł dobrze przed tym jeszcze czasem; i natenczas, żem mówił Wci sercu memu, Bóg widzi, że dla samych tylko złych ludzi, którzy najmniejszej nie zwykli opuszczać okazji. Nie miejże mi moja duszo za złe, żem [na] ten punkt tak szeroko odpisał Wci memu sercu. Przyobiecałem nigdy o tym nie mówić i nie pisać, bym największą uznawał odmianę, samemu to Bogu oddawszy w ręce, prosząc pokornie, aby On sam przywrócił mi miłość Wci mojej panny, bez której mi żyć niepodobna; ale żeś Wć moja panno sama tę zaczęła materię, musiałem i wolałem to, co na sercu, wynurzyć i na ten wylać papier. -