Zamilkła i wracając do swego odezwała się znowu: - A ty, Dziwo, nie idź na Kupałę!

Uśmiechnęło się dziewczę. Żywia swoją jej dłoń podała. Jaruha głową potrzęsła.

- Rodzone dwie dłonie, siostrzyne... - poczęła mrucząc - a dole, a dole! Gdzie jednej do drugiej!...

- Którąż z nas być byś chciała? - spytała Żywia.

- Ani jedną, ani drugą - śmiejąc się rzekła stara - znowu żyć, znowu płakać, znowu młodość nosić, aby stracić!... O! nie! nie!... ani białej, ani czarnej, ani żadnej nie chcę doli... Miodu ja kubeczek wolę, a potem sen słodki, sen złoty, a choćby się już nie budzić... W kubku miodu szczęścia tyle, ile go już na całym świecie nie ma... A ty nie idź na Kupałę...

Dziewczęta z na pół oszalałej staruszki śmiać się poczęły. Jaruha śmiała się z nimi.

Wzięła znowu zwieszoną dłoń dziewczęcia i patrzała w nią. - Rozmiłował się w tobie strasznie - szeptała.

- Kto?

- Nie wiem! ktoś! ładny chłop, młody, bogaty... Ej! nie idź na Kupałę...

- Ale z nami bracia i rodzina będzie... cóż się nam tam stać może? - zawołała Żywia.

- Albo ja wiem? Na Kupale bywają dziwy! Czasem bracia się pobiją, a czasem nieznajomi pobiorą... Na Kupale dziwy bywają... Szkoda, że raz do roku taka nocka bywa!... oj! oj! ja bym cały rok pieśni śpiewała, miód piła i przez ogień skakała...

  WJZQBYM WJXXPBM WJVYXKM WQQGGJM WQZPPYM