Goście spojrzeli po sobie i milczeli trochę, chleb łamali głód zaspokajając.

- O tej nowej wierze - odezwał się Piastun - myśmy też już wiele słyszeli... są i u nas tacy, co dla niej swoje bogi porzucili. Jesteścież wy też takimi ludźmi nowymi?

- Tak, jesteśmy nimi, dziećmi Boga jedynego - przerwał drugi - nie zapieramy się tego.

Piastun się zamyślił głęboko i odsunął nieco.

- Mieczami i krwią nawracają ku niemu Niemcy za Łabą - rzekł chłodno - a my z nimi jednego Boga mieć nie chcemy.

Przybyli goście znowu się zmierzyli oczyma i poszeptali cicho między sobą. Piastun uprzejmie ich do jedzenia zapraszał. Widać było, że go ciekawość i niepokój do pytań pobudzały, gdyż coraz wtrącał coś, aby się o nowej wierze dowiedzieć.

Nie była już chrześcijańska wiara zupełnie obcą w Lechii, wciskała się ona ze wszech stron, ale zarazem mieszała z dawną, i była tylko nowym bałwochwalstwem, torującym drogi nawróceniu. Godło krzyża jako amulet wisiało już utajone na niejednej piersi, kładziono je poganom do mogiły. Byli ludzie ochrzczeni, a żyjący potem w pogaństwie, które ich otaczało. Tłumy jednak przywiązane były do wiary ojców, do podań starych, do związanego z nimi porządku i obyczaju społecznego. Bałwochwalstwo słowiańskie nie miało tych form wyszukanych, określonych, stałych, co inne wiary pogan. Wyznawano Boga jedynego, lękano się duchów pomniejszych, natura cała przedstawiała się jakąś żywą istotą rozumną, ze wszystkimi w niej żyjącymi stworzeniami stanowiącą spójną całość, tworzącą z nich i nimi żywot jeden wspólny...

  WQVJJYM WQZZQKM WQQKKKM WJVPGYM WJKZQYM