- I ten Bóg wasz jedyny Niemców i wrogów kochać każe! - zawołał Piastun - dziw to wielki!

Uśmiechnęli się goście.

Po chwili stary wstał i podniósłszy z ziemi dwa patyczki złożył je na krzyż ukazując ten znak gościom.

Widziałem znak ten - rzekł - wiem, że go czczą ludzie tej wiary nowej, noszą go na sobie dla obrony od wszelkiego złego... Powiedźcie mi, co on oznacza?

Jeśli mnie posłuchać zechcecie - odezwał się młodszy biorąc z poszanowaniem krzyżyk i całując go, a potem spod sukni dobywszy podobny kruszcowy i pokazując Piastunowi - jeśli posłuchać chcecie, opowiem wam chętnie o tym znaku i o wierze nowej, gdyż podróż moja i towarzysza mojego nie inny ma cel, tylko szukanie dzieci dla jedynego Boga i nawracanie tych, co go jeszcze nie znają... Krzyż jest znakiem tego, co na dalekim wschodzie z wybranego narodu przyszedł na świat i był synem boskim, a Bogiem samym wcielonym...

Piastun oczy ciekawie wlepił w mówiącego; chciał rzucić jakieś pytanie, potem zamilkł, a gość tak ciągnął dalej:

- Był tedy na wschodzie naród wybrany, który wpośród bałwochwalców sam tylko stale wyznawał jedynego Boga, co stworzył niebo i ziemię. W narodzie tym byli prorocy, którym Bóg objawił, że ześle na ziemię syna swojego, aby nową wiarą świat odrodził, a życiem swym ją poświadczył. Spełniły się proroctwa w dniu i godzinie naznaczonej i oto sam Bóg narodził się światu z Dziewicy... w ubóstwie, w nędznej szopce, na rozdrożach, wśród ucieczki... Całe życie jego było cudowne. Zaledwie dorósł, nawracał ludzi i oczy im otwierał, leczył chorych, wskrzeszał umarłych, strapionych pocieszał. Ani królem, ani wodzem, ani panem być nie chciał. Żył u przybranego za ojca opiekuna, prostego cieśli, z rybakami i z pospólstwem, a przecie czuli w nim wszyscy Boga, po prawdzie i świętości tych słów, jakimi mówił, i po cudach, które czynił. Nauka jego trafiła do serc wszystkich. Opowiadał, że Bóg jest jeden, że wszyscy ludzie są dziećmi jego, braćmi sobie, że miłować się powinni i dobrze czynić. Nakazywał życie skromne i ubogie, przebaczenie win, opiekę nad słabymi. Tego Boga-Człowieka źli ludzie, nie wierząc w niego, lękając się, bo im złego czynić bronił, oskarżyli, osądzili i na takim oto krzyżu z drzewa przybili, powiesili, śmierć mu zadali...

  WJXVPXM WJJBPGM WJQQYZM WQGXXJM WQKVQYM