To mówiąc w wodę umoczył palce gość i na czole chłopca znak nią położył. Usłyszawszy to piękne imię, wszyscy uradowali się wielce, a Piastun szedł im dziękować i chciał obdarzyć, czym mógł, lecz powiedzieli mu, że darów żadnych nie przyjmują, bo na ubóstwo przysięgali. I usunęli się opodal trochę, aby naradzie starszyzny nie stać na zawadzie, gdyż czas był gorący i mimowolnie troska o tę wojnę wszystkim dogryzała.

Oglądali się wszyscy na srogą tę wieżycę u Gopła, sterczącą jak groźba, która wczoraj w nocy zapałała ogniem, jakby mirom i gromadom rzec chciała: Nie lękam się was! Wołacie się wy przeciw mnie, ja też wyzywam was!

- Ostatnie gniazdo Pepełków rozniesiemy - rzekł Myszko Krwawa Szyja na stołb wskazując - a gdyby nam tu leżeć przyszło nie jeden miesiąc, ale dziesięć, przecie choćby głodem weźmiemy ich...

- Tak - odezwał się Ścibor - ale z rodu ich pozostał Miłosz z synem, a co gorzej, dwaj synowie, których matka do dziada na Niemce postała... dorośli są, przyjdą i upomną się o swe dziedzictwo... Wojna to nie miesiąca jednego, ale lat może wielu; wojna nie z jednym Chwostkiem, ale z Niemcy, którzy w ich obronie staną...

- Miłosza, złamanego starca, nie mamy się co lękać... będzie na grodzie swym siedział spokojnie... a z Niemcy gdy dla prawa naszego bić się potrzeba, co czynić! Nikomu ta zapowiedź długiej wojny w smak nie była, westchnął każdy, bo go ona z chaty jego wyganiała, odbierała ludzi, spokój, wczas i zmuszała zamiast pługa i roli oręża się imać i konia.

  WJKPKKM WQBKKPM WJQZYXM WQGQBZM WQYPQGM