W pośrodku jego otoczona kamieniami była mogiła Koszyczka i dziadów, i pradziadów ich, kędy się od wieków chowali, od tych czasów, gdy jeszcze w kamiennych izbach siedzące ciała składano, aż do obecnych, gdy spaliwszy, w popielnicach je i studzienkach chować zaczęto.
Niektóre z gości, kubki z sobą przyniósłszy z napojem, wylewali go na mogiły i niewiasty znowu nadciągnąwszy z dala zaśpiewały pieśń inną.
Tak się obrzęd ów postrzyżyn odbył uroczyście, trwając do nocy samej; coraz nowi goście witali do dworu, coraz dla nich zapasy nowe wynoszono z komory... i gwiazdy świeciły na niebie, gdy ostatni z gości, pożegnawszy gospodarza, wrota za sobą zamknęli. Znużony Piastun siadł w przedsieni i spoczywał.
W progu stanęła Rzepica spoglądając ku niemu.
- Raduje się pewnie serce twe - zawołał ojciec do niej - iż los dał synaczkowi naszemu tak piękny życia jego początek, i my, cośmy się ludzi nie spodziewali, mieliśmy ich więcej, niż kiedykolwiek widział nasz dworek.
- Raduje się i niepokoi, panie mój - odpowiedziała niewiasta - pójdźcie a zajrzyjcie... bodnie, zasieki, komory, wszystko puste... Zostało nam chleba i mąki na dni kilka i... więcej nic.
Gospodarz się uśmiechnął.
- Nie żałujmy, cośmy gościom oddali; stare nasze podanie mówi, iż się to powraca z nawiązką, byle wojna przeszła!
Spojrzeli oboje, na wieży u Gopła płonął ogień, a w dolinie obozowiska widać było porozbijane, jak okiem zajrzeć, i cienie ludzi, co się przy stosach migali.