II. O TRÓJCY W CZASIE I PRZESTRZENI
Z całego powyższego ciągu myśli wypada...
Z całego powyższego ciągu myśli wypada, że czy w świecie natury, czy w świecie ludzkości, czy w światach żywota wiecznego, wszystko jest i być tylko może duchem - ale rozmaicie stopniowanym i różnie przedstawiającym się według miary wyrobu własnego, czyli stosunku zachodzącego między trzema onymi kierunkami, które istotę jego troistą, a jedną, zawsze i wszędzie objawiają.
W onych światach wszystkich rozwijają się następne kształty tychże samych, jednych, żywych, nieśmiertelnych duchów - w naturze uśpione, jakby dzieci w powiciu, występują tylko pod bytu postacią, do myśli o sobie, czyli osobistości, jeszcze nie doszłe.
W człowieczeństwie zaś duch każdego człowieka rozdarty walczy w sobie samym domową wojną. Już myśl obudzona, już wie o bycie, już wie o sobie, ale byt nie zgadza się z nią, nie przypada do niej. Rozstrój między nimi - stąd niedoskonałe, wpół obumarłe, pasujące się w tym rozpadnieniu życie. - Brak całości, mimo przytomność pierwiastków, z których ona powstawa. Brak potęg osobistości, choć osobistość już nabyta. Dopiero w żywocie wiecznym następuje pojednanie i całość duchowa nastaje w pełni. Osobistość do najwyższego znaczenia dochodzi, wewnątrz już nie pasując się z sobą, występuje z olbrzymią mocą za siebie i tworzy na zewnątrz, tworząc zaś tak, wznosi się sama cochwilnie wyżej, czyli żyje prawdziwie. Prawdziwe albowiem życie jest ciągłym postępem w nieskończoność - mierne tylko dotychczasowe nasze przypuszcza cofania się i upadki, i zawody, i nawroty, i próby, i pokuty - piekielne zaś stanowiłby bezprzestanny upadek, nieskończone w zad odstępowanie. Ależ złe możeż być nieskończonym, kiedy w nim zarodu i warunku nieskończoności, tj. twórczej siły, nie masz? - Kto by w tym kierunku odwrotnym od Boga doszedł aż do śmierci wiecznej, aż do nicestwa, najostateczniejszej granicy nietwórczości, złego, cofania się i piekła, mógłżeby on, który z Boga wynikł, mieć wieczną śmierć oną wieczną? - Nie - musiałby przebudzić się znów i znów zacząć zawód wiekuisty. W tym nawet sroższa kara niż w nicestwie zupełnym.