IV. Prymus-lizus

Przyjemnie być prymusem...
Przyjemnie być prymusem.

Prymus jest w klasie pierwszą osobą po profesorze.

On to przynosi i odnosi wielki dziennik klasowy; on dwa razy na dzień wchodzi do kancelarii, gdzie ma dostęp do samego inspektora; on melduje, że atrament w kałamarzu na katedrze "wysechł", kreda przy tablicy "wypisała się", gąbkę "ktoś świsnął"...

Do prymusa profesor zwraca się w sprawach "delikatnej natury", na przykład: kto rzucił na środek klasy skórkę od pomarańczy? albo: dlaczego Baranowski przy odczytywaniu listy był obecny, a gdy został wezwany do lekcji, oświadczono, że go nie ma? Albo: skąd się wziął w klasie zapach dymu tytuniowego?...

Nazwisko prymusa znajduje się na wszystkich ustach w szkole i na wielu ustach poza szkołą. Każdego ucznia pytają w domu rodzice i znajomi:

- Kto u was jest prymusem?

Prymus stanowi łącznik pomiędzy kolegami a zwierzchnością szkolną i gdy jest zręczny, może służyć obu stronom, żadnej nie krzywdząc. On, wstępując na katedrę dla podania profesorowi pióra lub ołówka, ma sposobność zerknąć na dziennik lub katalożek i podchwyciwszy drogocenną tajemnicę stopni, udzielać jej zaufanym kolegom. Są tacy, co znając wpływy i wysokie stosunki prymusa, starają się go przekupić - ale on niedostępny pokusom jak Kato. Jednak nie pogardza ofiarowanym w porę "papataczem", do fundowanych sobie "babek śmietankowych" wstrętu szczególnego nie żywi, nie widziano też nigdy, żeby wyrzucał za okno jabłko lub gruszkę, których smak niezwykły zachwalał mu kolega...

BPN - Hotel Poznań   WJGQGZM WJQXGXM WQPGYJM WQJVZQM WQZJZKM