* * *

Ze starego kufra dzieci wyciągnęły...
Ze starego kufra dzieci wyciągnęły i ojcu przyniosły kołnierz z sukna niebieskiego, oszyty srebrzystą tasiemką.

- Co to, tatusiu?... Od czego to?... Skąd się to tam wzięło?.. Ojciec wziął w ręce wąski, wypłowiały pasek, do oczu go przybliżył - długo wpatrywał się weń w milczeniu, Ciekawość dzieci jeszcze bardziej wzrosła.

- Tatusiu kochany! - niech nam tatuś powie!... My koniecznie chcielibyśmy się dowiedzieć!...

Ojciec przesunął ręką po oczach - może mu się czym zaprószyły? - potem westchnął głęboko i rzekł drżącym głosem:

- To jest kołnierz od mojego mundura...

- Od mundura? - zdziwił się najmłodszy synek, - To tatuś był w wojsku?...

- Od mego mundura szkolnego!

Dwaj starsi chłopcy wystąpili z opozycją.

- To być nie może! Żadna szkoła nie nosi mundurów niebieskich ze srebrnym oszyciem. Przecież znamy wszystkie: rządowe i prywatne.

- Nie noszą dziś - nosiły pomiędzy rokiem 1860 a 1870, to jest wówczas, gdy wasz ojciec był takim, jak wy, uczniakiem...

Chłopcy wyrywali sobie kołnierz, przyglądając mu się z nadzwyczajnym zajęciem...

- To musiały być ładne mundury?... - zauważył najstarszy.

- Ładne. Skrajane "do figury", zapinane na jeden rząd srebrnych, gładkich guzików, z małymi guziczkami przy rękawach. Czapki zaś były formy francuskiej, również niebieskie, z białą wypustką, z prostym daszkiem, takie, jakich dotąd wojsko francuskie używa.

  WQYQQBM WJQVXVM WQVKVYM WJVZZQM WQJYPKM