ROZDZIAŁ XIII.

NASTĘPUJE MOJE UWOLNIENIE

Podczas mojego pobytu w porcie Ochocku, kupiec ( o którym wyż nadmieniłem ) podjął się rzeczy najniebezpieczniejszej dla siebie, bo z niewolnikiem sekretnym i bezimiennym nikt rozmawiać nie może, a wiedzieć o nim pod karą największą. Ten poczciwy kupiec wziął ode mnie listy i drogą handlu przesłał je do Petersburga, gdzie w rok po śmieci Katarzyny II dostały się do rąk Pawła I. Wziął przy tym inne listy do niektórych rodaków.

Pawłowi pierwszemu winienem życie i wolność, bo on mnie wynalazł.

W niższej Kamczatce i po innych cytadelach wyszukiwano przy mnie dwóch pułkowników rosyjskich, z których jeden zwał się Krasnoszczoków, a drugiego nie pamiętam. Byli oni zesłani od Katarzyny II w te strony, ale gdy nazwiska przemieniono, znaleźć ich nie mogli. I ja w podobnej zostawałem sytuacji.

Prośba pisana do Katarzyny II.

Najjaśniejsza Pani!

"Zasługuję na litość Twoją. Oto ja z nieszczęśliwego narodu Polak, wzięty w krwawym boju, okryty ranami i zesłany w tę dziką i odludną krainę, gdzie głód i nędza i wnętrzna zgryzota duszy, co mnie o moment mało nie pogrąża w ciemnościach bezdennych, jedną się żywię i karmię nadzieją litości. Rzuć tylko okiem na te dzikie i mało się różniące od zwierząt narody a powrócę do życia; gdzie w słodkiej spokojności zawrę powieki.

  WJVQGQM WJJZBJM WQBGZJM WQQKJQM WQXJJQM