ROZDZIAŁ XVIII
Odgadli po owym wykrzyku Zagłoba z panią Makowiecką tajemnicę...
Odgadli po owym wykrzyku Zagłoba z panią Makowiecką tajemnicę serca małego rycerza i gdy on, zerwawszy się nagle, opuścił izbę, spoglądając czas jakiś na się w osłupieniu i niepokoju, aż na koniec pani Makowiecka rzekła:
-Dla Boga! idź waćpan za nim, perswaduj, pociesz, a nie, to ja pójdę.
-Nie czyń tego waćpani - odrzekł Zagłoba. -Nie żadnego z nas, ale Krzysi tam by potrzeba, co gdy nie może być, lepiej go w samotności ostawić, bo pociecha nie w porę do większej jeszcze desperacji doprowadza.
-To już widzę jako na dłoni, że on do Krzysi chciał. Patrzże waćpan! Wiedziałam, że lubił ją bardzo i kompanii jej rad szukał, ale żeby się tak w niej zapamiętał, to mi nie przyszło do głowy.
-Musiał tu z gotowym przedsięwzięciem przyjechać, w którym szczęśliwość swoją upatrywał, a tymczasem jakoby piorun w to strzelił.
-To czemuż o tym nikomu nie wspomniał, ni mnie, ni waćpanu, ani Krzysi samej? Byłaby może dziewczyna nie uczyniła ślubu...
-Dziwna to jest rzecz - odrzekł Zagłoba - ze mną on przecie konfident i ufa mojej głowie więcej jak swojej, a nie tylko mi nic o tym afekcie nie wyznał, ale rzekł mi nawet kiedyś, że to jest amicycja, nic więcej.