Mały rycerz miał swoje wiadomości, również pewne, a nawet jeszcze pewniejsze, bo z Chocimia pochodzące, że wojna nieunikniona. Niedawno nawet posłał je hetmanowi. Jednakże list Białogłowskiego, jako z ostatniej rubieży pochodzący, właśnie dlatego że te wiadomości potwierdzał, silne na nim uczynił wrażenie. Nie wojny jednak obawiał się mały rycerz, ale chodziło mu o Basię.
-Rozkaz hetmański, aby komendy ściągać - mówił do pana Zagłoby - może przyjść lada dzień i - służba służbą - trzeba będzie ruszać nie mieszkając, a tu Baśka leży i czas zły.
-Żeby i dziesięć rozkazów przyszło - odrzekł pan Zagłoba - Baśka grunt. Będziem siedzieć, póki całkiem nie ozdrowieje. Wojna przecie się nie zacznie nie tylko przed końcem zimy, ale i przed końcem roztopów, tym bardziej że armatę ciężką będą przeciw Kamieńcowi prowadzić.
-Kiedy w waćpanu to zawsze stary wolentariusz siedzi - odparł niecierpliwie mały rycerz - waćpan myślisz, że rozkaz można dla prywaty spostponować.
-Ha! jeślić milszy rozkaz od Baśki, to ją pakuj na wóz i jedź. Wiem, wiem, tyś ją dla rozkazu gotów choćby widłami podsadzać, jeśli się pokaże, że o własnej mocy do bryki siąść nie zdoła. Niechże was kaduk porwie z taką dyscypliną! Po staremu człowiek robił, co mógł, a czego nie mógł, tego i nie uczynił. W gębie masz miłosierdzie, ale niech jeno krzykną: "Hajda na Turka!" - to je wypluniesz jak pestkę, a tę niebogę przy koniu na arkanie poprowadzisz!

  WQJBXZM WQYZKJM WQVKBJM WJQBPQM WQPJXQM