Potem jasnozielone źdźbła trawy poczęły się wychylać z rozmiękłej ziemi; cienkie gałązki drzew i krzów nabrzmiały obfitym pąkowiem. Słońce dogrzewało coraz mocniej; na niebie pojawiły się stada ptactwa; więc klucze żurawi, dzikich gęsi, bocianów, za czym wiatr począł przywiewać chmury jaskółek; zarzechotały żaby wielkim chórem w ugrzanej wodzie; rozśpiewało się aż do zapamiętania drobne, szare ptastwo - i przez bory, przez lasy, przez stepy i jary poszedł wielki rozgłos, jakoby całe przyrodzenie krzyczało w radości i uniesieniu:
-Wiosna! u-ha! wiosna!
Lecz dla tych nieszczęsnych krain wiosna przynosiła żałobę, nie radość - i śmierć, nie życie. W kilka dni po wyjeździe Ketlingów mały rycerz odebrał następującą wiadomość od pana Myśliszewskiego:
"Na błoniu kuczunkauryjskim coraz większy wojska congressus. Sułtan posłał znaczne sumy do Krymu. Chan w pięćdziesiąt tysięcy ordy idzie w pomoc Doroszeńce. Nawała, jak tylko wody obeschną, ruszy szlakiem Czarnym i Kuczmeńskim. Niech Bóg zmiłuje się nad Rzecząpospolitą!"

  WJVBJVM WQPBPKM WJZJGGM WQKJPYM WQGKGPM