-Pamiętaj... Michałku, że... broń Boże na ciebie nieszczęścia... ja... ja... nie wiem... co... się... ze mną... stanie!...
I poczęła się trząść z uniesienia; mały rycerz wzruszon był także bardzo. Żółte jego wąsiki wysuwały się i cofały przez chwilę, wreszcie rzekł:
-Ano, Baśka... trzeba było, no!...
-Wolałabym umrzeć! - rzekła Basia.
Usłyszawszy to mały rycerz począł jeszcze prędzej wąsikami ruszać i powtórzywszy kilkakrotnie: "Cicho, Baśka!... cicho!" - tak wreszcie ozwał się dla uspokojenia kochanej nad wszystko niewiasty:
-A pamiętasz, jak mi cię Pan Bóg wrócił, com powiedział? Powiedziałem tak: "Na jaką mnie, Panie Boże, kontentację stać, taką ci obiecuję. Po wojnie, jeśli ostanę żyw, kaplicę będę erygował, ale czasu wojny muszę czegoś znacznego dokazać, aby cię niewdzięcznością nie nakarmić!" Co tam zamek! mało i tego za takowe dobrodziejstwo! Przyszła pora! Zali godzi się, aby Zbawiciel powiedział sobie: "Obiecanka cacanka?" Niechby mnie wprzód kamienie zamkowe potłukły, nimbym miał kawalerski parol Bogu dany złamać! Trzeba, Baśka! - i cała rzecz!... Bogu, Baśka, ufajmy!...

  WQPJGZM WJKVQYM WJZGBXM WQXGBBM WQJBGKM