Tu wszedł sługa z gąsiorkiem na tacy i drugą szklenicą, a za nim pani Andrzejowa, która przecie ciekawości pokonać nie mogła.
Spojrzawszy teraz w twarz męża i widząc w niej głębokie strapienie rzekła zaraz:
-Co to za wieści waszmość przywiózł? Nie oddalajcieże mnie. Będę was ile się godzi pocieszać albo zapłaczę z wami, albo radą jakowąś posłużę...
-Już i w twojej głowie rady się na to nie znajdzie - odrzekł pan Andrzej. -Ale boję się, żebyś z żalu na zdrowiu szwanku nie poniosła.
A ona na to:
-Siła ja wytrzymać umiem. Gorzej żyć w niepewności...
-Anusia zmarła! - rzekł Kmicic.
Oleńka przybladła trochę i opuściła się ciężko na ławkę; myślał Kmicic, że omdleje, ale żal wziął w niej górę nad nagłością wieści i płakać poczęła, a obaj rycerze zawtórowali jej zaraz.
-Oleńka - rzekł wreszcie Kmicic pragnąc myśl żony w inną stronę skierować - zali ty nie myślisz, że ona w raju?
-Nie nad nią ja, jeno za nią płaczę i nad pana Michałowym sieroctwem , bo co do szczęśliwości wiekuistej, chciałabym mieć dla siebie taką nadzieję zbawienia, jaką mam dla niej. Nie było nad nią zacniejszej panienki, lepszego serca, poczciwszej! Oj! moja Anula! moja Anulka kochana!...

  WQXQKZM WJKYVYM WQJKPJM WJJZVKM WQGQJGM