Lecz nie dokończył, bo mały rycerz, zwróciwszy się w tej chwili ku wnętrzu zamku, krzyknął nagle wielkim głosem:
-Dla Boga! rety! co ja widzę!
I skoczył przed siebie. Ketling obejrzał się ze zdziwieniem: o kilkanaście kroków na podworcu zamkowym ujrzał Baśkę w kompanii pana Zagłoby i Żmudzina Piętki.
-Pod mur! pod mur! - krzyczał mały rycerz ciągnąc ich co prędzej pod przykrycie blankowe. -Dla Boga!...
-Ha! - mówił przerywanym głosem, sapiąc, pan Zagłoba - daj tu sobie z taką rady! Proszę, perswaduję: "Zgubisz siebie i mnie!" - klękam, nic! Miałem ją samą puścić, co?... Uf! nic nie pomaga! "Pójdę i pójdę!" Masz ją!
Basia miała przestrach w twarzy i brwi jej drgały jak do płaczu. Ale nie granatów się bała, nie grzmotu kul, nie rozpryśniętych kamieni, tylko gniewu męża. Więc ręce złożyła jak dziecko obawiające się kary i poczęła wołać łkającym głosem:
-Nie mogłam, Michałku! jak ciebie kocham, nie mogłam! Mój Michałku, nie gniewaj się! Ja nie mogę tam siedzieć, kiedy ty tu gorzejesz, nie mogę, nie mogę!...

  WJXQVJM WJQGVQM WQBXYBM WQBQZVM WQVYVXM