On zaczął się istotnie gniewać, już zakrzyknął: "Baśka, Boga się nie boisz!" - lecz nagle porwało go rozczulenie, głos mu uwiązł w gardle i dopiero gdy ta najdroższa jasna głowa spoczęła na jego piersiach, ozwał się:
-Mój ty przyjacielu wierny do śmierci, mój ty!...
I objął ją rękoma.
A tymczasem Zagłoba, wcisnąwszy się w załamanie muru, mówił pospiesznie do Ketlinga:
-I twoja chciała iść, jenośmy ją zwiedli, że nie idziemy. Jakże! W takowym stanie... jenerał artylerii ci się urodzi, szelmą jestem, jeśli nie jenerał... Ha! na most od miasta do zamku padają granaty jak gruszki... Myślałem, że się rozpuknę... ze złości, nie ze strachu... Przewróciłem się na ostre czerepy i podarłem sobie tak skórę, że przez tydzień bez bólu nie usiędę. Zakonnice muszą mnie smarować, na modestię nie uważając... Uf! A te szelmy strzelają i strzelają, żeby ich pioruny wystrzelały!... Pan Potocki mnie komendę chce oddać... Dajcie pić żołnierzom, bo nie wytrzymają... Patrzcie na ten granat! Dalibóg! blisko tu gdzieś padnie... Osłońcie Baśkę! Dalibóg, blisko!...