-Zamek w kupę gruzów Turcy obrócą! - odrzekł jakiś głos.
-To niech obrócą! Z kupy gruzów też się bronić można!
Tu zbrakło nieco cierpliwości małemu rycerzowi:
-I będę się z kupy gruzów bronił, tak mi dopomóż Bóg! Wreszcie powiadam tak: zamku nie poddam! Słyszycie?
-I miasto zgubisz? - pytał ksiądz biskup.
-Mali na Turka pójść, to wolę je zgubić! Przysięgłem! Więcej słów nie będę tracił i idę sobie z powrotem między armaty, bo te Rzeczypospolitej bronią, zamiast ją przedawać!
To rzekłszy wyszedł, a za nim Humiecki trzasnął drzwiami na odchodnym i obaj bardzo spieszyli, było im bowiem istotnie lepiej wśród gruzów, trupów, kul niż wśród ludzi małej wiary. Po drodze dognał ich pan Makowiecki.
-Michał - rzekł - powiadaj prawdę, zaliś dla dodania serca tylko o oporze mówił, czyli też naprawdę potrafisz w zamku wytrzymać?
Mały rycerz ramionami ruszył.
-Jak mi Bóg miły! Niech miasta nie poddają, a będę się rok bronił!
-Czemu nie strzelacie? Ludzie się tym straszą i dlatego o poddaniu gadają.
-Nie strzelamy, bośmy rzucaniem ręcznych granatów byli zabawni, które też znaczne szkody w górnikach uczyniły.

  WQPQYXM WJKXVZM WJZVPZM WQXYPVM WQZQXVM