Tymczasem panna Drohojowska śpiewała dalej:

Lecz gdy pawęża

Hardego męża

Przed grotem nie obroni -

Mdła białogłowa

Jakże się schowa

I gdzie się biedna schroni?

-Tak się białogłowy tych grotów boją jak pies sadła - szepnął pani stolnikowej Zagłoba. -Ale przyznaj, waćpani dobrodzika, żeś nie bez jakowychś ukrytych zamiarów te sikory tu przywiozła. Setne dziewki! Szczególniej ów hajduczek, żebym tak zdrów był! Chytrą Michał ma siostrzyczkę, co?
Pani Makowiecka uczyniła istotnie bardzo chytrą minę, która zresztą zupełnie nie przypadła do jej prostodusznej, poczciwej twarzy, i odrzekła:
-Myślało się o tym i o owym, jak to zwykle nam, niewiastom, na przebiegłości nie braknie. Mój mąż ma tu przyjechać na elekcję, a ja dziewczyny wcześniej zabrałam, bo Tatarów tylko u nas patrzeć. Gdyby zaś miało z tego co szczęśliwego dla Michała się zdarzyć, ofiarowałabym się piechotą do jakiego cudownego obrazu.
-Zdarzy się, zdarzy! - rzekł Zagłoba.
-Obie dziewczyny z wielkich domów i obie dostatnie, a i to coś w dzisiejszych ciężkich czasach znaczy...

  WQVBQXM WQQJJQM WQXVXBM WJJYKPM WQBZBJM