-Ba, a mnie Basi... No! pracujem szczerze, ale też miłosierdzie jest nad nami. Okrutnie mi jakoś wesoło w duszy! Trzeba też będzie i jutro czegoś znaczniejszego dokazać!
-Turcy porobili drewniane zasłony z belek na szańcach. Obmyśliłem taki sposób, jaki bywa do zapalania okrętów używany: szmaty moczą się już w smole i mam nadzieję, że jutro do południa spalę te wszystkie roboty.
-Ha! - odrzekł mały rycerz. -To ja wycieczkę poprowadzę. Przy pożarze i tak się uczyni konfuzja, a przy tym w dzień do głowy im nie przyjdzie, by wycieczka mogła nastąpić. Jutro może być lepsze niż dziś, Ketling...
Tak to oni rozmawiali mając serca wezbrane, po czym udali się na spoczynek, bo wielce byli znużeni. Lecz mały rycerz nie spał i trzech godzin, gdy rozbudził go wachmistrz Luśnia.
-Panie komendancie, nowiny są! - rzekł.
-Co tam? - zawołał czujny żołnierz zrywając się w jednej chwili na równe nogi.
-Pan Muszalski jest!
-Dla Boga! co powiadasz?
-Jest! Stałem przy wyłomie, wtem słyszę, woła ktoś z drugiej strony po naszemu: "Nie strzelać, to ja!" Patrzę, aż tu pan Muszalski, za janczara przebrany, wraca!

  WQPBKVM WJVGXGM WJXXGKM WQXQXJM WQQYVPM