- Ciekawa rzecz, gdzie się ta możność nastręcza?
-...żądając otwarcia łaźni przez tego, w czyim interesie potem i brudem okryli się ludzie - my na miasto, do filantropa. To samo...
- Ale kto ma nastawać, kto? Jaki organ, jakim sposobem?
- My, lekarze! My, sól ziemi, my, rozum, my, ręka kojąca wszelką boleść...
- Jakim sposobem, jakim cudem?
- Zmówmy się między sobą, naradźmy, wydajmy uchwałę i walczmy z głupotą społeczeństwa, które nie widzi, co to jest ulica Krochmalna albo Kazimierz krakorwski...
- Kpisz pan czy o drogę pytasz!
- Bynajmniej! Jeżeli przychodzą do mnie po radę, to niech jej słuchają! W przeciwnym razie nie leczę, nie leczę wcale! Jeśli nie niszczę źródeł śmierci...
Mówiąc to wszystko Judym tracił stopniowo a szybko poczucie pewności siebie. Formalne, kategoryczne a śmiałe zaprzeczenia wydarły mu z głowy najsilniejsze argumenty. Chciał mówić jeszcze o mnóstwie kwestii, ale podobnie jak przedtem - stracił odwagę. W tej samej chwili, gdy on nie wiedział, co właśnie dalej mówić, nastało w sali zupełne milczenie. W przeciwległym kącie grono zebrane przy stoliku zaczęło głośno rozmawiać o czymś innym. Gospodarz uniósł się ze swego miejsca i oczyma dał znać żonie, że czas prosić do kolacji. Większość zebranych wstawała...

  WQPVGZM WJXZJVM WJVPQYM WQYYQQM WQVQXZM