- Panie Chmielnicki, czy aby wierzysz w nieśmiertelność duszy?
Pytanie było żartobliwe, a kategoryczne. Odpowiedziałem:
- Panie profesorze, tak jest, ja wierzę.
- A gdzież ona jest ta pańska dusza?
- Jak to gdzie? Jest w ciele człowieka.
- W całym ciele, czy w jakiej części siedzi pańska dusza, panie Chmielnicki?
- W całym ciele siedzi, profesorze.
- A jeżeli człowiekowi urzynają nogę, cóż się dzieje z duszą? Czy urzynają również kawałek duszy?
Pomyślałem chwilę i mówię:
- Nie. Wtedy zapewne dusza podnosi się cokolwiek wyżej.
Ten dialog szeroko i daleko uczynił mnie sławnym. Gdybym dziś dał światu nieomylny sposób leczenia gruźlicy, zawsze pamiętano by, że to ten „Czerkies'„
Chmielnicki, co ma nieśmiertelną duszę, która w miarę okoliczności podnosi się wyżej.
- Proszę kolegi, czyliż jest choć jeden człowiek, który by nie dźwigał na plecach takiego kosza śmieszności? My sami każdemu z przechodzących wrzucamy jakąś bryłkę ciężaru. To samo czynią z nami bliźni nasi. Nic darmo...
- Nie nie! Co innego jest to, o czym kolega mówiesz, a co innego specjalne brzemię moje. To nie kosz, który można zrzucić, lecz garb. Niosę zawsze taki, jakiego ciężar poznałeś pan dzisiejszego wieczora.