Tymczasem pokazało się, że byłbym lepiej zrobił zatrzymawszy się od razu w Ogden, zaledwie bowiem posunęliśmy się o jeden dzień drogi do małej i nędznej stacji Tuano, na której zwykle pociąg zatrzymuje się trzy minuty, przyszła wiadomość, że dalsza droga nie jest do przebycia, śniegi bowiem na przestrzeni kilku mil zasypały ją na kilkanaście łokci grubo.
- Co bedziem robić? - pytali mnie moi towarzysze.
- Krótka rada! Wróćmy do Ogden, a stamtąd do Salt Lake City. Uradowani tym pomysłem, idziemy do kasy i pytamy, kiedy pociąg odchodzi do Ogden.
- Stąd pociąg nie odchodzi. Do Ogden idzie tylko wielki pociąg wychodzący z San Francisco do New Yorku - odpowiada kasjer.
- A kiedyż przyjdzie pociąg z San Francisco?
- Gdy droga będzie wolna.
Pospuszczaliśmy głowy. Trzeba było zostać i czekać zmiłowania bożego w Tuano. Trudno sobie wyobrazić coś nudniejszego jak owo Tuano. Jest to pięć czy sześć chałup skleconych z desek i stojących na śniegu. Siedzieć tam, kiedy ma się przed sobą uroczą Kalifornię, równało się śmierci. A tymczasem nikt nam nie mógł powiedzieć, jak długo musimy pokutować. Może tydzień, może dwa dni, może dziesięć. Oto była odpowiedź.

  WQZPKYM WQKXZZM WQGVPKM WQPYGJM WJZQXXM