- Czyż czerwoni wojownicy nie mogą zabijać jeleni i bikornów? - pytałem przez Ramona.
Na to U-wa-ka, starszy widać od innych, odrzekł:
- Odkąd deszcze spadły w górach, jelenie nie schodzą pić do źródła, czerwoni zaś nie mogądoścignąć ich na szczytach. - A czy nie mają krów i owiec?
- Mieli je, ale zjedli, przy tym wiele owiec zdechło im z braku wody.
- Czy rozeszło się całe pokolenie?
- Nie: zostały skwawy, starcy i dzieci, młodzi zaś poszli szukać pracy u białych.
Dałem im trochę tytuniu i wódki. Kupiłem także łuk i strzały, a raczej dostałem je w zamian za nóż. U-wa-ka pokazywał, jak się strzela z łuku, i oddaliwszy się na chwilę ze mną między dęby, przeszył strzałami kilka dzięciołów i błękitniaków. Próbowałem potem i ja, ale lubo pokazało się, że potrafię naciągnąć łuk daleko silniej od wygłodzonego Indianina, jednakże strzały, które wypuszczałem, przechodziły o kilka łokci od celu, gdy tymczasem on nie chybiał prawie nigdy. Mając zamiar pomieszkać trochę w indyjskich wigwamach, pytałem, kiedy wojownicy wrócą na powrót zza gór. Odpowiedzieli mi, że za miesiąc.

  WJJBQPM WJXGXZM WJVKVGM WQQBPPM WQZYZXM