Ale to wszystko jedno. Natomiast, jeśli będziecie moje listy prywatne drukować z taką korektą, jak poprzedni, powiadam wam, umrę z rozpaczy. W poprzednim czytam następujący ustęp:
"Kłuję się ciągle o kaktusy, w tych zakłuciach muchy składają jaja. skutkiem czego wzdymają się pęcherze pełne wody i białych czerwi."
Cóż wy sobie myślicie, żem się już na nic lepszego nie zdał, jak na kojec dla much? że to na mnie muchy składają jaja? że ja mam po sobie pęcherze pełne wody i białych czerwi? Dziękuję za taką opinię. Wyobrażam sobie teraz, co o mojej piękności muszą myśleć wasze czytelniczki. Okryty pęcherzami pełnymi białych czerwi! Dajcież mi pokój! Moja piękność sczerniała wprawdzie na słońcu - ale zresztą nie widzę w niej innych zmian. Żadnej musze ani się śniło składać na mnie jaj, nie mam po sobie żadnych pęcherzy ani żadnych białych lub innej barwy czerwi. Mowa była o zającach, nie o mnie. Zamiast "K ł u j ę s i ę" - powinno było być: "K ł u j ą s i ę". Powiadam wam, że zepsuliście mi humor tą omyłką na cały tydzień.O Amerykanki nie dbałbym tyle, co o warszawianki. Podoba mi się niezmiernie wiele rzeczy w Ameryce, ale nie kobiety. Mówię tylko o Kalifornii, nie o wschodzie, bo wschodu dosyć nie znam. Ale w Kalifornii ogół kobiet nie przedstawia się zbyt świetnie. Stroją się jak w Paryżu albo i lepiej. W zbytku zamiłowane są do tego stopnia, że w takim klimacie, jak tu - latem i zimą noszą futra, to jest kołnierze, obszywane kaftany itp. Wszystko to dlatego, aby pochwalić się kosztownymi bobrami morskimi przywożonymi tu z Alaski. Po całych dniach siedzą na biegunowych krzesłach, kołysząc się pokazują nóżki, szczerzą ząbki, gwarzą, śmieją się, kokietują w nader elementarny sposób - zresztą nie robią nic. Wszystkie brzdąkają na fortepianie, żadna dobrze: języków mało się uczą; pretensji do dobrego tonu, do dobrych manier, do high life mają bardzo wiele, przez co psują republikańską równość i swobodę. Charakterystyczną - ujemną lub dodatnią, jak komu się podoba - cechą ich jest brak wszelkiego sentymentalizmu. Cichych skłonności sercowych nie zwierzają księżycowi; wolą flirtować wesoło a strojnie i hucznie. Widziałem parę lat temu na scenie w Warszawie Rodzinę Benoiton, otóż Amerykanki przypominają mi panny Benoiton. Żyją tylko życiem zewnętrznym - brak im częstokroć inteligencji, serca i umysłu, skupienia, refleksji - słowem, są to wesołe kozy.

  WJJZJYM WJZKGKM WJKYXGM WQJGVJM WQXPZXM