Z początku raziło mnie to ogromnie. Gdy poznawany z kimkolwiek, kłaniałem się po europejsku,
a ten ktoś zaledwie mi łbem kiwnął, miałem nieraz ochotę trzepnąć go w ucho. Teraz
już do tego przywykłem, a co więcej, rozumiem, że jeśli tu jest za mało ceremonii, to w
europejskim tańcowaniu koło siebie za wiele. Co za racja do takiego wdzięczenia się i szczerzenia
do siebie zębów?
Ja pana nie znam - pan mnie - poznaliśmy się, kiwnęliśmy sobie głowami i dosyć na tym. W demokratycznej republice jest to sobie naturalne. Co więcej, że znajomość zawarta w ten sposób, nie jest gorszą od europejskiej - jeżeli zaś znajomość taka zmieni się w przyjaźń - to ta przyjaźń sto razy więcej jest warta od każdej europejskiej. Amerykanin przyjaciela uważa tak jak brata, na jego sprawy patrzy po prostu jak na swoje.
W Europie w stosunkach towarzyskich w ogóle więcej się obiecuje, niż dotrzymuje. Tu stosunki są jaśniejsze, albo: ty sobie, a ja sobie - albo: jeden za drugiego aż do śmierci. Według mnie, Ameryka ze swymi instytucjami i obyczajami jest to kraj niezmiernie pouczający. Bądź co bądź, zostało tu rozwiązane jedno ogromne zadanie socjalne. Oto czterdzieści milionów ludzi z rozmaitych, często nieprzyjaznych sobie w Europie narodowości żyje tu prawnie, zgodnie, swobodnie. Ponieważ każda rzecz na świecie ma swoje złe i dobre strony, być może więc, że i owa swoboda ma swoje plamy słoneczne. Ale też słońce mimo plam nie przestaje być słońcem dającym ciepło i życie. Ameryka to olbrzymi dowód, że tego rodzaju instytucje - mimo swych złych stron są formą mogącą ogarnąć najszersze zakresy, pogodzić liczne narodowości, dać rozwój wszelkiego rodzaju interesom. Przypatrzcie się tylko: Francja np. to naród francuski. Prusy to naród pruski. - W Stanach Zjednoczonych istnieje państwo, ale właściwie mówiąc, nie ma narodu. Jest to czterdzieści milionów ludzi, nie czterdzieści milionów Amerykanów.
Patrzcie więc: państwo nie jest narodowościowe, a jednak nie tylko nie tamuje rozwoju pojedynczych swych narodowości, ale owszem, robi wszystko, co może, aby rozwój ten utrwalić i zabezpieczyć. Chcecie Niemcy być Niemcami: all right! Irlandczycy - Irlandczykami, Szwedzi - Szwedami, Anglicy - Anglikami: all right! Wszyscy będziecie jednak dobrymi obywatelami Stanów.
Ja sam myślałem dawniej, że tu się ludzie skalpują, strzelają do siebie z rewolwerów, lynchują itd. Teraz widzę, że tak nie jest. Bywają przestępstwa, bywają wystrzały z rewolwerów, bywają czasem zaburzenia, ale gdzież tego nie bywa? Ludzie nie są aniołami.

WYSTĄPIENIE
PANI HELENY MODRZEJEWSKIEJ
NA SCENIE ANGIELSKIEJ
W SAN FRANCISCO. CAL.
DNIA 20 SIERPNIA 1877 R.

  WQZGYGM WQKXYXM WQGJPYM WJQJPBM WJZQZZM