- Ależ to statek, daj go katu!
- Ho! panie, on bije wszystkie Cunary.
- Na tej linii nie było jeszcze żadnego wypadku.
- I pewno nie będzie: mamy przewyborną pogodę.
- Widziałeś pan sternika? Stary wilk? co?
- Mówią, że i nasz kapitan bardzo doświadczony marynarz. On podobno woził królową. Nieprawda, nikt nie mówił, że nasz kapitan jest doświadczony marynarz i że woził królową, ale zadający to pytanie jest w strachu, zadaje je więc dlatego, że ma nadzieję, iż mu kto na nie odpowie twierdząco. Zresztą pogoda istotnie trwa, statek kołysze się niewiele, wszyscy więc nabierają zaufania, niektórzy nawet objawiają głośno, że gotowi są zrozumieć wszystko, ale nie rozumieją obawy morza.
Kołysanie swoją drogą ma miejsce, tylko statek jest tak wielki, że tego nie czuć. Stojąc jednak ku tyłowi okrętu, można doskonale dostrzec, jak przód jego to zsuwa się po pochyłości wodnej na dół, to znowu podnosi się ociężale do góry. Za statkiem leci kilkanaście mew, które raz w raz rzucają się na wodę, gdy z kuchni okrętowej wyrzucą coś przez okno. Około godziny pierwszej po południu w salonie jadalnym i po korytarzach, gdzie są kajuty,

  WJKYVZM WJZJXXM WQBPZJM WQQYVQM WQXPZZM