-Ha! prawdę powiedział ksiądz, że mnie tu jeszcze większa spotka krzywda!
-W czym ja waćpana krzywdzę? - spytała, przykro dotknięta niespodziewaną zmianą, jaka w nim zaszła.
Lecz on brnął już na oślep dalej:
-Gdybym nie widział, jakaś była dla Cyprianowicza, myślałbym, że serca w piersiach nie masz. Ale ty masz serce, jeno dla niego, nie dla mnie! Spojrzał jeno na cię i dosyć.
I nagle schwycił się obu rękoma za czuprynę.
-Bodajem go był na śmierć usiekł!
A przez pannę Sienińską przeleciał od razu jakby płomień. Policzki jej zakwitły, w oczach zamigotał gniew, zarówno na Jacka jak i na siebie samą, za to, że przed chwilą gotowa się była rozpłakać. Głęboka a nagła uraza chwyciła jej serce.
-Waćpan oszalał! - zawołała, podnosząc głowę i odrzucając w tył warkocz.
I chciała odejść, lecz to właśnie doprowadziło Jacka do zupełnego zapamiętania. Porwał jej obie ręce i zatrzymał:
-Nie ty odejdziesz, ja odejdę! - mówił z zaciśniętymi zębami - jeno to ci jeszcze powiem, że chociażem cię od lat całych miłował bardziej niż zdrowie, bardziej niż życie, bardziej niż duszę własną, nie wrócę tu więcej. Pięści z boleści pogryzę, a nie wrócę - tak mi dopomóż Bóg!

  WJQZXBM WJVVJPM WJXYVPM WQZGVZM WQQBPZM