ROZDZIAŁ IX

Nie wróci, wszystko przepadło! - mówiła sobie w pierwszej chwili...

-Nie wróci, wszystko przepadło! - mówiła sobie w pierwszej chwili panna Sienińska.
I dziwna rzecz! W domu było pięciu kawalerów, z których jeden młody i przystojny, a prócz pana starosty Grothusa miał jeszcze przyjechać starszy Cyprianowicz, słowem, rzadko kiedy było tylu gości w Bełczączce, tymczasem panience wydało się, że otoczyła ją nagle pustka i jakiś ogromny brak, że dom jest pusty, ogród pusty, ona sama tak samotna, jakby w bezludnym stepie - i że już tak zostanie na zawsze.
Więc serce jej ścisnęło się ciężkim żalem, jakby po stracie kogoś najbliższego. Była pewna, że Jacek nie wróci, tym bardziej iż opiekun obraził go śmiertelnie, zarazem jednak nie umiała sobie wyobrazić, jak to będzie bez niego, bez jego twarzy, słów, śmiechu, spojrzeń, co będzie jutro, pojutrze, za tydzień i za miesiąc, dlaczego rankami ma wstawać z łóżka, dlaczego zaplatać warkocze, dla kogo przybierać się i trefić, po co żyć?
I doznała takiego uczucia, jak gdyby jej serce było świecą, na którą ktoś nagle dmuchnął i zgasił.

  WJJBXYM WJXGGQM WJVKBKM WQQPZYM WQZYVJM