-Mizernej kondycji? - powtórzyła jak echo, dlatego tylko, aby coś powiedzieć.
-A tak, bo Bukojemscy hołysze, a Cyprianowicz homo novus. Wreszcie, co mi tam! Pojadą sobie i będzie spokój po dawnemu.
Panna Sienińska pomyślała sobie, że będzie nawet za wiele spokoju, gdy zostaną tylko we troje w Bełczączce, ale nie wypowiedziała głośno tej myśli.
-Pójdę - rzekła - zakrzątnąć się koło wieczerzy.
-Idź, gospochno, idź! - odpowiedział pan Pągowski. -Z ciebie jest radość w domu, i pożytek.
Po czym dodał:
-A talerze każ dać srebrne, aby pokazać panu Cyprianowiczowi, że godny statek nie tylko u uszlachconych Ormian się znachodzi.
Panna Sienińska skoczyła do czeladnej, ale że chciała jeszcze przed wieczerzą załatwić inną, ważniejszą dla niej sprawę, więc zawołała służebnego wyrostka, rzekła mu:
-Słuchaj, Wojtaszku, skoczysz do Wyrąbków i powiesz panu Taczewskiemu, że panienka bardzo się kłania i odsyła mu tę oto magierką. Naści tynfa za drogę, a powtórzysz, co masz powiedzieć?
-Że panienka się kłania i odsyła magierkę.

  WQYGPBM WQJXPVM WQXJVVM WJXZXZM WJKPPZM