Pan Pągowski nierad słuchał tych słów, a w końcu rzekł:
-Jego ksiądz Woynowski tych sztuk wyuczył.
-Księdza Woynowskiego widziałem tylko raz na odpuście - mówił pan Cyprianowicz - ale słyszałem o nim wiele jeszcze za moich wojskowych czasów. Śmieli się z niego na odpuście inni księża, mówiąc, że jego plebania jest jako arka i że wszelkie animalia, jako Noe, hoduje. Wiem wszelako, że to była szabla wielka, a teraz jest cnota wielka, czego jeśli pan Taczewski też się od niego wyuczył, to bym chciał, żeby mój syn, gdy się wygoi, innej amicycji nie szukał...
-Mówią, że sejm się zaraz aukcją wojska zajmie - rzekł, chcąc zmienić rozmowę, pan Gedeon.
-Tak jest, wszyscy się już tym zajmują - potwierdził starosta Grothus.
I rozmowa potoczyła się dalej o wojnie. Ale po wieczerzy panna Sienińska, upatrzywszy stosowną chwilę, zbliżyła się do Cyprianowicza i podniósłszy na niego swe modre oczka, rzekła:
-Waszmość pan jesteś dobry, bardzo dobry.
-A czemu to? - zapytał Cyprianowicz.
-Żeś się za panem Jackiem ujął.
-Za kim? - spytał Cyprianowicz.