-Pągowski stary jest i nie ma ręki - mówił pośpiesznie - wyzywać go nie możesz!...
Lecz Taczewski nie wybuchnął, albowiem niezmierne i bolesne zdumienie wzięło w nim w pierwszej chwili górę nad wszelkimi innymi uczuciami.
-Wyzwać go nie mogę - powtórzył jak echo - ale dlaczego on jeszcze depce po mnie?
Na to podniósł się stary Cyprianowicz, wziął obie ręce Jacka, potrząsnął nimi silnie, po czym ucałował go w czoło i rzekł:
-Sobie jeno Pągowski tym ubliżył, nie tobie, a jeśli zemsty poniechasz, tym bardziej będzie każdy podziwiał twoją wspaniałą i godną wielkiej krwi duszę.
-Oto mądre słowa! - zawołał ksiądz - których musisz okazać się godnym...
Z kolei uściskał Jacka Stanisław Cyprianowicz.
-Prawdę mówiąc - rzekł - to coraz więcej cię kocham...
Lecz panom Bukojemskim, którzy od chwili wysłuchania listu nie przestawali zgrzytać, taki obrót rzeczy nie był wcale po myśli. Za przykładem Stanisława poczęli i oni ściskać Jacka.
-Niech tak będzie, jak chce - ozwał się wreszcie Łukasz - ale na miejscu Jacka inaczej ja bym sobie poradził.

  WJVJYGM WQBZXXM WJQVQVM WQVBGGM WQBJXBM