I znów nastała chwila milczenia. Stary Cyprianowicz kiwał głową, przytwierdzając księdzu, i jako człowiek doświadczony podziwiając mądrość jego słów.
Jacek powtórzył:
-Prawda jest, żem za łańcuch targnął i żem go zerwał... Tak, to nie Pągowski mnie ściga!
-Już wiem, co bym zrobił - ozwał się nagle Łukasz Bukojemski.
-Mów, nie ukrywaj! - zawołali dwaj bracia.
-A wiecie, co powiada zając?
-Jaki zając? czyś się upił?
-A ten, co pod miedzą.
I widocznie podochocony, wstał, wziął się w boki i zaczął śpiewać:

Siedzi sobie zając pod miedzą,
Pod miedzą,
A myśliwi o nim nie wiedzą,
Nie wiedzą.
Siedzi sobie, lamentuje
Pod miedzą.

Tu zwrócił się do braci i zapytał:
-A wiecie jaki jest tenor testamentu?
-Wiemy, ale miło posłuchać!
-To słuchajcie:

Pocałujcie-że mnie wszyscy,
Dojeżdżacze i myśliwi,
Pod miedzą...

...Ot, to bym ja na miejscu Jacka wszystkim w Bełczączce napisał, a jeśli on tego nie uczyni, niech mnie pierwszy janczar wypatroszy, jeżeli ja tego w moim i waszym imieniu Pągowskiemu na pożegnanie nie napiszę.
-O, jak mi Bóg miły, to jest przednia myśl! - zawołał z radością Jan.

  WQBGPYM WJVQQQM WJXZKQM WQXJGXM WQJKQXM