A on z wielką tkliwością począł ją głaskać po jasnej główce.
-Chociaż wierzysz - mówił - ale i tak nie wiesz, jak bardzo. Tyś cała moja pociecha. Rzadko ja sobie na takie słowa pozwalam i rzadko wypowiadam, co czuje serce, bo mam w nim dawną boleść zamkniętą. Aleś to powinna rozumieć, że ja mam ciebie jedną na świecie. Nie frasunku i zmartwienia, a tym bardziej bólu, jeno radości i szczęścia chciałbym ci w każdej godzinie przymnożyć. Nie chcę wypytywać, co tam poczęło w twoim sercu kiełkować, ale ci powiem tak: czy to był, jako mniemam, siostrzany czysto afekt, czy co więcej - niegodzien tego ów młodzian, który za naszą szczerą amicycję niewdzięcznością nas nakarmił. Moja Anulko, toż byś sama siebie łudziła, gdybyś mniemała, że to bez wiedzy Taczewskiego ksiądz tak odpisał. We dwóch oni układali odpowiedź i wiesz, dlaczego odpowiedzieli tak hardo? Bo jakem słyszał, Taczewski od tego tam Ormianina z Jedlinki pieniędzy dostał. Ot, czego mu było trzeba, a gdy to ma, o nic i nikogo więcej nie dba. Taka jest prawda - i ty sama w duszy musisz przyznać, że inaczej myśleć to byłoby dobrowolnie się oszukiwać.